Spoina jest najmocniejszym i jednocześnie najbardziej narażonym punktem konstrukcji. Wysoka temperatura zawsze niszczy ochronę powierzchni — pytanie tylko, czy zostanie odtworzona od razu, czy dopiero przy naprawie za kilka lat.
Niezależnie od materiału, spawanie oznacza lokalne działanie wysokiej temperatury. Na stali węglowej wypala powłokę malarską lub warstwę cynku w strefie spoiny i wokół niej. Na stali nierdzewnej niszczy warstwę pasywną i zostawia charakterystyczne naloty w kolorach od słomkowego po granatowy.
W obu przypadkach efekt jest ten sam: powstaje pas nieosłoniętego metalu wzdłuż spoiny. Jeśli nic z nim nie zrobimy, korozja rozpocznie się dokładnie tam — na najświeższym i konstrukcyjnie najistotniejszym fragmencie elementu.
To częste zgłoszenie: element został naprawiony, pracował poprawnie, a po kilku miesiącach w miejscu naprawy widać rdzę. Wnioskiem bywa, że spawanie zostało wykonane źle. Zwykle jednak spoina jest w porządku — brakuje tylko odtworzonej ochrony powierzchni.
Sama spoina i strefa wpływu ciepła są dodatkowo bardziej podatne na korozję niż materiał rodzimy, bo zmienia się w nich struktura metalu, a powierzchnia jest chropowata i zanieczyszczona odpryskami. Rdza znajduje tam idealne warunki.
Zakres oczyszczenia zależy od stanu otoczenia spoiny. Jeśli powłoka dookoła i tak jest w złym stanie, zwykle taniej wyjdzie objąć pracami cały element niż łatać pojedyncze pasy — piszemy o tym w tekście o piaskowaniu konstrukcji stalowych.
Tu powłoki się nie nakłada. Zamiast tego usuwa się naloty pospawalnicze i zanieczyszczenia żelazem, a następnie odbudowuje warstwę pasywną. Bez tego element „nierdzewny” zaczyna rdzewieć wokół spoiny, mimo że materiał jest pełnowartościowy. Efekt prawidłowo wykonanego zabiegu widać na zdjęciach z realizacji pasywacji.
Szczególnie istotne jest to w instalacjach mających kontakt z żywnością, wodą lub chemią, gdzie chropowata, zanieczyszczona powierzchnia jest problemem nie tylko korozyjnym, ale i higienicznym.
W praktyce łączymy prace spawalnicze z zabezpieczeniem antykorozyjnym lub pasywacją w ramach jednego zlecenia — zakres ustalamy po obejrzeniu elementów.
Najlepiej na etapie planowania prac, a nie po ich zakończeniu. Jeśli zakład zamawia naprawę spawalniczą, warto od razu zapytać, co stanie się z powierzchnią po spawaniu. To pytanie zajmuje chwilę, a decyduje o tym, czy element wróci na listę zgłoszeń za pół roku.
Oczyszczanie powierzchni i nakładanie powłok ochronnych z naszych realizacji.
Każda spoina to miejsce, w którym ochrona powierzchni została przerwana. W warunkach przemysłowych, przy wilgoci lub chemii, pominięcie tego kroku zwykle kończy się korozją w strefie naprawy.
Można, ale im dłuższa przerwa, tym więcej pracy przy oczyszczaniu — rdza zdąży wejść w chropowatą powierzchnię spoiny. Najtaniej wychodzi domknięcie prac od razu.
Tak, i zwykle to rekomendujemy. Jedno wejście na obiekt oznacza mniej uzgodnień i mniejszą liczbę przerw w pracy zakładu.
Pasywacja odbudowuje własną warstwę ochronną stali nierdzewnej, powłoka antykorozyjna tworzy nową barierę na stali węglowej. Wyjaśniamy, co kiedy wybrać.
Czym jest czyszczenie strumieniowo-ścierne konstrukcji stalowych, kiedy warto je zastosować i kiedy wystarczy oczyszczenie miejscowe przed antykorozją.
Które zadania utrzymania ruchu opłaca się zostawić własnej ekipie, a które zlecić na zewnątrz. Praktyczny podział prac dla zakładów produkcyjnych i magazynów.